Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Dola i niedola część I.djvu/375

Ta strona została uwierzytelniona.

367
DOLA I NIEDOLA.

skiém, na którą trafiał się kupiec, bo ziemia ta była licha i nieintratna, kłopotliwa do zarządu, podlegała zalewom, a kapitał otrzymany opłaciłby pilniejsze długi. Kontrakt sprzedaży podsunięty został w porę, zaliczono pieniądze, a że wierzyciele nie nalegali o swe należności, można było użyć grosza na nową installacyę w Warszawie. Najęto pałac Tarnowskich, kazano go wyświeżyć, wysłano przodem dwór. Julia dobrała zręcznych wykonawców swéj woli, — i jednego poranku obiegła nagle po Warszawie wieść, że piękna kasztelanowa i niedołęga jéj mąż raczyli przybyć do stolicy, że myślą dawać wieczory, otworzyć dom, występować świetnie...
Wszystko, czém w owe czasy i zawsze pociągnąć można ludzi, obmyślane było bardzo pilnie: paradny kucharz Francuz, obstalowany z Paryża, czemu się sam kasztelan bardzo ucieszył, muzyka zamówiona, salony świeżo przyozdobione, piwnice zasposobione obficie, uprzejma gospodyni, ochocze towarzystwo.
Nigdy dom państwa O... takim blaskiem nie jaśniał, jak przy otwarciu go pierwszym balem zimowym, o którym mówiła cała Warszawa na kilka tygodni wprzódy i kilka dni po nim.
Julia wystąpiła na nim wiekuiście młoda, zawsze czarownie piękna, ubrana najsmakowniéj, bo całą garderobę nową sprowadziła z Paryża. Kolacya podana po północy, wprawiła w entuzyazm najpierwszych smakoszów stolicy; podniebienia były w zachwyceniu. Potém wypiwszy kilka koszów szampana, który w modę wchodzić poczynał, choć wedle wyrażenia generała Komarzewskiego, był tylko niezłą limonadą, grali jedni do białego dnia w karty, drudzy tańcowali do upadłego... Wybór, kwiat, śmietanka towarzystwa