Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Dola i niedola część II.djvu/132

Ta strona została uwierzytelniona.

124
WYBÓR PISM J. I. KRASZEWSKIEGO.

przyznaję, wszystko zda się świadczyć przeciwko mnie. Ale przystałoż tobie, któremu podałam rękę i wyciągnęłam z kałuży, rzucać mi w oczy tą haniebną, a tak dobrze usnutą potwarzą? Tobie? Czegożem chciała od ciebie? twojego własnego szczęścia; od czegoż chroniłam cię? od zguby! Szalona! szukałam przywiązania i cnoty, gdzie nic czystego pozostać nie mogło... Sądziszże, iż czysta i niespotwarzona szukałabym w tobie męża, że nie znalazłabym stu ponętniejszych, coby mi się taniéj sprzedali, gdyby na głowie méj nie ciążyło to brzemię złości ludzkiéj, to piętno występku... ta pamięć dni strasznych! O! dobrzem ukarana!...
Mości panie — dodała — po téj rozmowie nic między nami wspólnego już być nie może. WPan masz, jak powiadasz, jakieś dowody moich występków? A więc jak wszystko twoje są na sprzedaż? Cóż za ten towar? Kupuję...
— Nie są do zbycia — rzekł głucho, dławiąc się pan Adam.
— Jak to! czegożbyś ty nie sprzedał? zawołała — cześć żony, własną, siebie, sumienie; frymarczysz wszystkiém. Alem jeszcze dosyć bogata, by ci się opłacić... Nie wahaj się, nabywca dobry... namyśl się, nie będę się targowała, płacę gotówką.
A gdy on stał jak wkuty i milczący, dodała:
— Idź precz z moich oczu! precz! precz!
Przerażony kasztelan cofnął się powoli ku drzwiom. Krystyna padła na kanapę, nie mówiąc słowa... Ścisnęła dłońmi czoło, zapłakała, a po chwili w milczeniu, słaniając się, powlekła ku sypialni.
Zwycięzca w walce podobniejszy do zwyciężonego