Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Dola i niedola część II.djvu/142

Ta strona została uwierzytelniona.




W domu Julii nic się nie zmieniło. Słudzy, pierwsi szpiegowie, widzieli ją trochę słabą, ale dopełniającą ściśle wszelkich obowiązków towarzyskich, oddającą wizyty, przyjmującą gości, troskliwą o zdrowie męża, zresztą obojętną. Pan Adam ani razu do niéj nie przyszedł, na co także bacznie zwrócono uwagę.
Nazajutrz po bytności pani de Rive, która rozsiała po mieście treść swéj rozmowy z Krystyną, ale nie mogąc wiele z niéj udzielić światu, udawała się zmuszoną do tajemnicy i wiedzącą więcej niż mówiła, — Warszawa wiedziała tylko, że Francuzka posiada sekret, ale go odkryć nie chce... lub nie może. Rolę tę grała zręczna pani, aby nie zostać upokorzoną, niewiele będąc lepiéj z wypadkami obeznaną od drugich; wolała udawać tajemniczą, niż przyznać się do niepowodzenia.
Zdziwiła się też bardzo hr. Julia, gdy jéj o niezwykłéj rannéj godzinie oznajmiono przybycie hrabiny Krystyny. Zadrżała, pobladła, ale po chwili niespokojnego namysłu, kazała ją przyjąć.
Współzawodniczka weszła dobrze przygotowana do walki, poważna, smutna, ale całkiem pani siebie; podała w milczeniu rękę Julii, potrząsła głową i usiadła.