Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Dola i niedola część II.djvu/356

Ta strona została uwierzytelniona.

348
WYBÓR PISM J. I. KRASZEWSKIEGO.

jak kto siedzi, i co się święci. Posłano do Warszawy i Lublina po mistrza.
— Jako żywo, fałsze to są! zakrzyknął Burczak.
— A no, to już i mówić nie ma o czém, skoro fałsze... rzekł starosta, i podniósł się z siedzenia żegnając przeora; ale mu prawnik drogę zaszedł.
— Panie starosto — rzekł — zmitygujcie szlachtę, proszę. Sprawy tu nie ma prawie, a burda niepotrzebna.
— Dajże mi acan pokój! Gdzie burda? i co my tu z sobą rozprawiać będziemy? Każdy swoje mosanie: my burdy, a wy prawa pilnujcie.
I rozgniewany trzasnął drzwiami i wyszedł.
— O źle! — rzekł głaskając czuprynę Burczak, który spoglądał na przeora, nie mogąc nic w twarzy jego ostygłéj nagle wyczytać. — Głupio się do rzeczy wzięto, mówiłem to. Mogąc mieć ptaszka w ręku kiedyby się żądało, nietrzeba było go łapać, pókiby mistrza nie było, topora wyostrzonego i przygotowanego kloca. Nimby się szlachta opamiętała, jużby mu byli makówkę ucięli i kwita: appellujcie do Pana Boga... A teraz drzéjże się tu z panami bracią!.. Baba po babsku niecierpliwie do rzeczy się wzięła, nic nie zrobi, a na nas będzie wina cała!
Westchnął. Przeor wina dolał.
— Mój panie mecenasie — szepnął — co ci to tam tak bardzo gorąco za cudzą zemstą gardłować? co ci z tego? A na sumieniu krew, to zawsze plama.
— Jam go nie sądził, ani go ścinać będę, odparł Burczak; ale panom służąc, to się zawsze powalać w końcu przyjdzie, i guza złapać, i gniewu ich się dorobić. Na człowieku się krupi.
Smutnie spuścił głowę.