Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Jasełka Cz.1.djvu/154

Ta strona została uwierzytelniona.

148
WYBÓR PISM J. I. KRASZEWSKIEGO.

rozgrzanych. Herman pierwszy umilkł; Otto wstał na powitanie zimny i prawie dumny; Żółtowski, który był wyszedł ze swéj roli pokornego sługi, zmieszał się, stanął wyprostowany i poczerwieniał jak złapany na grzechu.
Gospodarz bardzo zimno powitał Ottona, obejrzał się kwaśno po kątkach tego biednego domowstwa, czując się w nieswoim żywiole, i przystąpił do brata, który dźwignął się z fotelu, jakby znudzony i znękany.
— Przychodzę po ciebie: hrabina czeka nas z herbatą.
— A ja tu ze starym kolegą gwarzyłem — odparł trochę złośliwie Herman; — wszak i ty musisz pamiętać Ottona?
— A jakże! tak jest! rzekł zimno kłaniając się hrabia. Mam przyjemność sąsiadować, chociaż nie raczy mnie odwiedzać.
Otto się uśmiechnął.
— Może choć dziś na herbatę pójdziesz z nami? dorzucił Herman.
Rajmund dodał:
— Gdybym mógł uprosić!
— Nie: mam u siebie spodziewanych gości — przerwał Otto — nie mogę: przepraszam bardzo.
Na tém stanęło.
— Mam jednak nadzieję — dodał po chwili Marzycki — że będąc o kilka kroków, hrabio Hermanie, odwiedzisz starego kolegę.
— A! jak ty nie, to i ja nie! Zresztą ja jutro jadę; śpieszę, bo mam podróż do kąpieli przed sobą.
— Więc znowu chyba za jakie lat dwadzieścia lub trzydzieści... do widzenia! — dodał Otto.