Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Jasełka Cz.2.djvu/28

Ta strona została uwierzytelniona.

20
WYBÓR PISM J. I. KRASZEWSKIEGO.

W milczeniu powitali się chłodno.
— Z przykrą tu missyą przybywamy... odezwał się Burda. Ale cóż robić? na świecie jak Bóg da; złe i dobre... Mam honor przedstawić się: Jacek Burda; pan sędzia Mejszagolski...
— Korokotowicz — dodał sam interesowany z nizkim ukłonem.
— Przyjeżdżamy tu, mówił daléj pierwszy: od jw. hrabiego, stryja pańskiego. Nie doszło to zapewne jeszcze jego wiadomości, że po ś. p. ojcu jego został w rękach jw. hrabiny Maryi testament...
Spojrzał na Jurasia, który stał spokojnie.
— Testament, nad wszelkie spodziewanie, dosyć...
— Dosyć niekorzystny — dokończył sędzia, uśmiechając się z politowaniem.
— Słowem, po co tu gadać? rzekł Burda: tym testamentem cała fortuna, któréj pan hrabia byłeś rzekomym dziedzicem, przechodzi na jw. hrabiego Rajmunda, co lepiéj list jego objaśni...
I Burda dobył z za dewizek list, który, wpatrując się w nieporuszonego Jurasia, wręczył mu z niejaką obawą... Jerzy rozerwał pieczątkę powoli, rzucił okiem na pismo i zaczerwienił się mocno.
— O testamencie wiem już... rzekł spokojnie.
— A zatém, jeśli mu jest wiadomy, zapewne do jego rozporządzenia zastosować się zechcesz.
— Szanuję wolę ojca.
Burda, który źle i za prędko wywnioskował z tego, że chłopak jest przygnębiony i na wszystko gotów, podniósł głowę ku sędziemu, jakby mu chciał dać do zrozumienia:
— „A cóż? nie zaimponowałem?“
— Robisz to pan bardzo rozumnie, dodał głośno: