Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Jasełka Cz.2.djvu/41

Ta strona została uwierzytelniona.

33
JASEŁKA.

się umie. To już nie muzyka, ale figle łamane. Kto gra z duszy, ten, widzi mi się, nie pójdzie grać za pieniądze. Mizerye ludzkie... Ale ja ci radzę, uważ-no, po staremu: do roli! do roli! to zdrowa rzecz, to nasza rzecz! szlachecka a polska...
Weźmiéj, słyszysz — mówił daléj — kawał gruntu; kup woły i konie, gospodarz. Ludzie się tak dorabiają i żyją... zresztą mizerye Ludzkie! Aby dach, aby łyżka strawy i łóżko spokojne, a na niém sen bez zgryzot; reszta, dalipan, mizerye ludzkie!
I znowu mu w oczy popatrzał.
— Pracować trzeba, rzekł coraz głos zniżając zmęczony staruszek: nie tak dla chleba, jak dla tego, że praca zdrowa rzecz. Oto com chciał ci powiedzieć.
I zamilkł, a poglądał, Jurasia trzymając za rękę.
— A o tém, co tu zaszło między nami — dodał — wara pleść... mizerye ludzkie... zarazby powiedzieli, że ja tam mam jakie skarby Krezusowe, a to kapłanowi nic potém...
Jerzy trzymał jeszcze woreczek w ręku, który mu ksiądz gwałtem wepchnął, gdy drzwi się uchyliły i głos zapytał od progu:
— Czy wolno na chwileczkę?
Głos mu był nieznany, i Jerzy nie wiedział co odpowiedzieć; ale tuż za nim wsunął się szlachcic w kapocie, nieśmiały i sturbowany. Był to znajomy nam już z pierwszych kart téj powieści pan Eufrazy Porciakiewicz z Siennego, ów szlachcic, któremu nieboszczyk hrabia dał u siebie miejsce i w ciężkim razie pożyczył trochę grosza, nadraźniwszy się z nim o ewikcyę. Osadzony w jego majątku i gospodarząc razem na swojéj cząstce, poczciwy Eufrazy znalazł się tego