Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Jasełka Cz.2.djvu/64

Ta strona została uwierzytelniona.

56
WYBÓR PISM J. I. KRASZEWSKIEGO.

Drzwi jéj były otwarte, w głębi błyszczał ołtarz z obrazem; hrabina zewnątrz na marmurowych wschodkach klęczała napół schylona i zatopiona w modlitwie. Twarz bladą miała i zmęczoną, świeże ślady łez znać było na oczach. Obok Lola, trochę roztargniona, ale równie smutna, czytała w książce, która leżała na jéj kolanach. Dwie te postacie równie piękne, stanowiły obrazek wdzięczny, ale przejmujący, tak były napiętnowane boleścią.
Juraś zatrzymał się i zwolnił kroku, ale szelest obudził Lolę, która spojrzała w tę stronę, przerwała modlitwę, przeżegnała się żywo, i rzucając książkę, z uśmiechem podbiegła ku niemu. Cień jéj postaci przemykającéj się obok, obudził matkę, podniosła głowę, i lekko wykrzyknęła, jakby przelękniona; różaniec wypadł z jéj rąk, łzy potoczyły się po twarzy.
— Jakże ty się masz, mój drogi? zawołała podając mu rękę. Spojrzże mi w oczy, nie maszże żalu do mnie? nie posądzasz mnie o chciwość? nie obwiniasz o zdradę? Jurasiu, Bóg widzi jam winna może, ale niewinna...
— Ale któżby posądził was o jaką winę?
— Prawda! przerwała Lola: nie twoje chyba serce! Jeśli nie znasz mamy, toś ją przeczuć musiał.
Oczy jéj spotkały się z wejrzeniem Jerzego, zamieniając uczucie, którém jaśniały.
— A jednak w oczach świata, któż wie... przerwała hrabina wstając: ja uchodzić może będę za... Nie! nie! to być nie może! On zmieni postanowienie, ty swoje odebrać musisz! Jego serce, wierz mi, poczciwe, ale pojęcia ma inne: omylił się chwilowo...
— Moja stryjenko kochana, przerwał Juraś: uspo-