Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Jasełka Cz.2.djvu/92

Ta strona została uwierzytelniona.

84
WYBÓR PISM J. I. KRASZEWSKIEGO.

doskonale, że obalić go łatwo, że prawnym nie jest; ale ja majątku tego nie chcę, i w żadnym razie nic z niego nie przyjmę.
Hrabia napróżno w oczach Jerzego szukał fałszu i znaleźć go nie mógł; stał zmieszany i niemal upokorzony.
Usprawiedliwiała w pewny sposób przywłaszczenie forma prawna zapisu; ale jak skoro ten okazał się nielegalnym, mógłże mieć jaki powód trzymania się przy swojém, grabienia cudzéj własności i przyjęcia jakby daru od synowca? Domyślał się knowań pokątnych, ale ich dowieść nie mógł. Nie było co mówić daléj, ani się o co układać; potrzeba było pomyśleć co czynić, aby się nie zbrukać więcéj.
Jerzy ze swojéj strony w żadne układy wchodzić nie chciał.
— Wezwałem wpana — rzekł po namyśle hrabia — w przekonaniu, że sprawę tę załatwimy zgodnie; miałem i mam to przekonanie, że nie chcesz mi powiedzieć prawdy.
— O tém dopiero późniéj zapewne będziesz się pan mógł przekonać, dodał Jerzy, biorąc za czapkę. Tymczasem żegnam.
I wyszedł powoli.
Sędzia Mejszagolski wcisnął się zaraz po jego odejściu, gdy hrabia stał jeszcze nie wiedząc co pocznie, prawie ze zgryzotą w sercu, że się w tę sprawę wplątał, z któréj wyjść nie wiedział jak i kędy.
— A cóż? spytał z ukłonem, zacierając ręce; a cóż?
— Wypiera się wszystkiego; nic nie chce.
— Chytrość! odparł Mejszagolski: przecięż są śladziki; już dochodzimy, już jesteśmy na drodze.