Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Okruszyny zbiór powiastek rozpraw i obrazków T.2.djvu/106

Ta strona została skorygowana.

twarco mów! (ciśnie go za gardło). Daj mi dowody. Widziałeś co, słyszałeś?!

Przemysław.

Najjaśniejszy Panie! Chcesz-że mi moją wierność śmiercią nagrodzić? Za cóż ten gniew na mnie? Opowiem wszystko. Oddawna łapałem ich wejrzenia; dziś hrabia Gwido chory był na polowanie z tobą, lecz dość był zdrów, aby dzień cały na upale przepędzić pod oknami królowej.

Wacław.

Jest-że to dowód? Mów więcej.

Przemysław.

Ich spojrzenia na siebie.

Wacław.

Cóż to za dowód znowu? Znasz-że ty, miłość czy nienawiść oczy zaiskrza. Powiedz mi, co teraz moje oczy mówią dla ciebie?

Przemysław.

Śmierć czy życie z rąk twych Najjaśniejszy Panie, zawsze mi są dobrodziejstwem.

Wacław.

Miałeś dowody? oskarżasz ją, mów-że coś widział więcej. Czy połapałeś listy? czy podsłuchałeś rozmowy? czy widziałeś uściski? Mów! (Przemysław milczy). Nic! nic nie widziałeś i śmiesz oskarżać królowę?

Przemysław.

Najjaśniejszy Panie, kazałeś mi mówić co myślę.

Wacław.

Na cóż o tem myślałeś?

Przemysław.

Bom ci wierny królu.