Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Okruszyny zbiór powiastek rozpraw i obrazków T.2.djvu/111

Ta strona została skorygowana.

królewskim, nie tak użytą być powinna; nie powinna być mieczem w ręku szalonego, ani głownią zapaloną w ręku dziecka; bo krew, łzy, ogień, których będziesz przyczyną, pociągną cię na dno piekieł. Przemysławie! Chciałeś abym mówił z tobą szczerze, masz prawdę całą, zrób z niej użytek jaki zechcesz.

Przemysław (śmieje się z gniewem).

Ojcze! ostrożnie, ostrożnie! Są jeszcze inne prawdy w twych piersiach, o których odkrycie poproszę cię może innym sposobem. Królowa, której bronisz, wartaż jest obrony?

Ks. Jan.

Co! co! coś powiedział szalony! I tego już sposobu myślisz użyć dla zepchnięcia jej z tronu, na którym siostra twoja nie usiędzie. Nie! zbrodniarzu, Bóg jest wielki.

SCENA XII.
Poprzedzający — Królowa.
Królowa (do sług towarzyszących jej).

Zostańcie tam, chcę mówić z ks. Janem.

Ks. Jan.

Królowo!

Przemysław (nizko się kłaniając).

Pani! N. Pan powrócił z łowów, zapewnie byłby życzył cię widzieć.

Królowa (zimno).

Widziałam go.

Przemysław.

Rozkażecie mi się oddalić?