Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Okruszyny zbiór powiastek rozpraw i obrazków T.2.djvu/87

Ta strona została skorygowana.
III.
PIERWSZY AKT DRAMATU
JAN Z NEPONUK.

SCENA I.
Ogród przy zamku królewskim.
Przemysław, — Wanda.
Przemysław.

Słuchaj siostro, ty mnie nie rozumiesz, ty nic nie pojmujesz, psujesz mi wszystko, z ciebie nigdy nic nie będzie. Kto cię nauczył tego najgorszego w świecie sposobu okazywania zawsze na jaw, co się w sercu dzieje, — bodaj poszedł w głąb ziemi!

Wanda.

A możeż być inaczej? możnaż kochać, a okazywać nienawiść?

Przemysław.

Czy można! nie tylko można ale często konieczna potrzeba, żyjąc i mając do czynienia z ludźmi. Ty nie znasz wcale ludzi. Wszyscy są jak małe dzieci; póki zabawka wysoko, że jej dosiądź nie mogą, pragną jej: jak dostaną, popatrzą i porzucą. Czy nikt nas tylko nie słyszy?

Wanda.

Pewnie nikt, król pojechał na polowanie, a z nim wszyscy.

Przemysław.

Wiem o tem, trzeba być jednak ostrożnym i zawsze się oglądać. Powiedz mi, na co tak wyraźnie okazujesz królowi, że ci w serce zajechał?