Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Pan Karol.djvu/161

Ta strona została uwierzytelniona.

cza, że teraz wszystko w łóżku leżeć muszę, do czegom nie przywykła i bardzo mi nudno! Jeden tylko głos Hudzia mnie pociesza, kiedy go posłyszę.
— Tak to jak mnie głos córki, mojéj Jadwisi, odpowiedział Sędzia, zawsze i choroby i smutek odpędza. Bóg daje chorobę i lekarstwo razem, a wszystko w porę i dobrze, tak jak w porę dał opamiętanie temu szałaputowi!
— To prawda, ale że się on upamiętał!
— Osobliwszy cud, rzekł Gustaw.

KONIEC.