Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Pod blachą.djvu/150

Ta strona została skorygowana.

Po drugiej stronie miały przybyłe panie piękność już niemłodą, goniącą ostatkami, świetną jeszcze przy wieczornych świeczkach i mroku, niezmiernie strojną, niespokojną, rzucającą oczyma na wszystkie strony.
Majorowa na ucho oznajmiła Czeżewskiej, że to była z domu księżniczka Sapieżanka, następnie księżna Sanguszkowa, a teraz hrabina Sewerynowa Potocka, — i że oczy jej biegały tak, szukając pana Michała, syna jenerałowej Grabowskiej.
Zkolei cały ten wieniec piękności najrozmaitszych musiała majorowa po imionach i nazwiskach dać poznać Sylwji, której też panna Aneta, zabrawszy z nią prędką i łatwą znajomość, służyła uprzejmie swą wszechwiedzą, ostrożnie dowcipem zaprawną.
Rozpoczęta rozmowa i zbliżenie się hrabianki Anety do szambelanówny dały jej poznać, że miała przed sobą niestrwożoną i trwożliwą wieśniaczkę, ale istotę bardzo dobrze usposobioną i przygotowaną do wcielenia się w świat wielki. Rozumiała wszystko od pół słówka, domyślała się łatwo tego, co dopowiedzieć nie wypadało, nie potrzebowała długich wyjaśnień. Dwie panienki wybornie do siebie przystały. Sylwja miała szczęście się podobać, prawda, że dowcipem wcale się nie myślała mierzyć z hetmanówną, a umiała go ocenić...
Ukazanie się świeżej, nieznanej piękności w Socjecie, osóbki, o której jeszcze nikt nic powiedzieć nie umiał, na którą wszystkie oczy były zwrócone — robiło wrażenie ogromne... Zapytywano dokoła, kto to mógł być taki? — skąd? — pod czyim patronatem wchodziła w towarzystwo? — do jakiej jego części miała należeć?
Na chwilę wszystkie panie musiały uczuć trochę zazdrości, takie dziewicza piękność wieśniaczki wywoływała zachwyty, tak pod pierwszem wrażeniem zgodnie cały ten świat uznawał ją — prześliczną.
Wprawdzie kobiety wkrótce potem znalazły różne drobniuchne skazy na tym diamencie. Jedna pani utrzymywała, że oczy miała za duże, druga, że usta za małe, inna, że jej płeć była wieśniaczo, chłopsko świeżą a nie-