Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Poezye i urywki prozą.djvu/121

Ta strona została uwierzytelniona.
Nad morzem.


Kiedy patrzę na morze — godziny mi płyną,
Jak we śnie, ani wstrzymać, ani nie policzyć,
I nie płaczę za marnie ubiegłą godziną,
Bo szczęśliwszej nie umiem pomyśleć, ni życzyć.
I najczystszą z nich rozkosz tak swobodny piję,
Po nich gorycz mych zbladłych ust już nie osuszy,
Czuję wtedy, że żyję, choć nie wiem jak żyję —
Z ciała mego uciekam, by się zamknąć w duszy...
Patrzeć tak na to morze, gdybyż całe życie!
Nad siną jego falą przemarzyć, przedrzemać —
I serce w takiem cichem odrętwieniu trzymać,
A zbudzić się dopiero o wieczności świcie!

13 sierp. 1843 r.
Odessa.