Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Przygody pana Marka Hińczy.djvu/28

Ta strona została uwierzytelniona.

Nie wiém z pewnością, czy na pożegnanie zwykło się wychowańcom gospodarskim dawać sowitszą wieczerzę; to pewna, że ta, którą dziś Marek otrzymał, była dostatnia i wykwintna.... a podana prawie jakby gościowi.
Nazajutrz po mszy pierwszéj, summo mane, szlachcic siadł do bryki i chłopca przy sobie zapakował, pożegnał księży.... konie ruszyły: świat szeroki roztoczył się przed oczyma siéroty.






Dom pana Łowczego, Mikołaja Hińczy z Rogowa, ostatniego potomka bardzo niegdyś możnéj rodziny, sławił się tém, że mu podobnego na dwadzieścia mil wokoło daremnie było szukać. Chociaż pisał się jeszcze z dawnego gniazda, Rogów to był nowy, a w istocie wieś stara Czeremczyce, od lat kilkudziesiąt, k’woli wspomnieniom familijnym, Rogowem przezwana.
Czeremczyce leżały na Podlasiu — a Podlasie było jednym z najspokojniejszych kątów w kraju. Reszty ogromnych lasów oddzielały je od świata, groble, nieprzebyte błota i piaski przystęp czyniły trudnym i tu więc obyczaj téż nowy wchodził powoli i nie krzewił się łatwo. Po staremu, jak od dwóchset lat, trwało to sobie wszystko w dziewiczéj pro-