Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Przygody pana Marka Hińczy.djvu/37

Ta strona została uwierzytelniona.

z cudownéj maści, cudownych pigułek i cudownego eliksiru swojego wynalazku. Cudowna maść leczyła złamania i zwichnięcia, łamanie w kościach, gwoździec, suche bóle, odrętwienia i t. p.; pigułki czyściły krew, szczególniéj porą wiosenną, skutecznie odwodziły humory, służyły apoplektykom i grubokarczystym, a eliksir generalnie wszystkim na wszystko pomagał... krzepiąc siły i dodając vigoru. Oprócz tego ex-rejent, który wiele w książkach szperał, miał niezliczoną massę sekretów i przepisów. Wszystko to w zamkniętych ogromnych księgach z sobą woził, na żądanie udzielał przepisane przez siebie, biorąc wedle ważności sekretu, od złotówki do dukata. Chwalił się nawet czasem dla obudzenia punktu honoru i emulacyi w ludziach niepochopnych do zapłaty, iż mu niektórzy wielcy panowie, za proszki dla koni po pięć czerwonych złotych dawali.
Rejent był usłużny, znał wszystkich, wstęp miał wszędzie; oprócz pigułek, maści i eliksiru, zamówień, egzorcyzmów i t. p., pomagał często do najrozmaitszych spraw jako pośrednik. Był powszechnie cierpiany, ale siadał na szarym końcu stoła i nie czyniono sobie z nim wielkiéj ceremonii.
Gdy bryka Łowczego zaturkotała przed gankiem, wyszedł przeciw panu marszałek: wysa-