Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Stach z Konar (1879) t. IV.djvu/207

Ta strona została uwierzytelniona.
IX.

Były to pierwszych dni Maja 1194 r. a rzadko u nas ten miesiąc kwiatów i zieleni tak pięknym bywa, jak go Bóg dał w tym roku. Ciche, spokojne upływały dni wonne w ogrodach, któremi Kraków otaczał się dokoła. Cieszyli się wszyscy spoczywając po wojnie, i długie, szczęśliwe panowanie zapowiadało.
Wrzawliwiéj, szumniéj nie zabawiano się nigdzie może jak we dworze wdowy Doroty, która teraz większą zdawała się mieć niż kiedy nadzieję spoglądając na Wawel, że książe do niéj powróci. Wiedziała ona, że Jagna dogorywała, że życie jéj było na włosku, a Kaźmierz przy wjeździe do stojącéj na wozie uśmiechnął się i pozdrowił ją tak, jak gdyby dawne czasy przypomniał. Skinienie to pańskie łaskawe lepszą przy-