Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Tułacze tom I.djvu/192

Ta strona została uwierzytelniona.
190

Więc wam koniecznie zwycięztw albo bohaterskiéj śmierci potrzeba... a cierpieć, a siedzieć z głową posypaną popiołem — nie łaska?? Więcbyście dla dumki waszéj w perzynę gotowi miejsce święte obrócić?
— Mamyż broń złożyć i pojść w kajdany? Czyż taka dyspozycya Boża?
— Dyspozycya zawsze jedna — pokora i posłuszeństwo...
Zatrzymał się...
— No, to ci powiem stary a wierny żołnierzu chorągwi Matki Boskiéj... powiem ci... Tak... kazano się poddać... upokorzyć.
Poszaleliśmy swobodą, popiliśmy się swawolą — nie chciało się króla, nie szanowało prawa, nie uznawało w chamie człowieka... więc oko za oko, ząb za ząb weźmie mściwy Bóg Izraela.
„I wyciągnę rękę moją na nie, i uczynię ziemię spustoszoną i opuszczoną od puszczy Deblatha... po wszech mieszkańcach ich... a doznają żem ja Pan“... (Ezechiel 6.)
Tak synu, kara się dopiero poczyna.
Jam przyszedł z rozkazem Pańskim, abyście rozpoczynali pokutę...
Skibie wargi drżały, oczy się zaczerwieniły,