Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Tułacze tom I.djvu/22

Ta strona została uwierzytelniona.
20

rzekł, porządek wymaga i spokój publiczny, ażebym wiedział kto jesteście?
— Jestem ubogi bez ojczyzny i przytułku, ażali tego nie dosyć? odparł żebrak.
— I nasz kraj téż jest ubogi, odpowiedział powoli staruszek, ludzi u nas podostatkiem a chleba mało, żyjemy pracą ciężką i oszczędnością niezmierną przeto chleb ci dając i dobre słowo — więcéj nie mogę.
Przytém przechowując nieznanego przybysza naraziłbym się władzy czujnéj.. idźcie więc z Bogiem daléj..
A gdy to mówił nadciągnął inny człek stateczny, zapytując żebraka o świadectwa i papiery i jako by się dostał przez granicę ostawioną, którędy nie puszczano tylko tych, co grosz pokazali, iż ciężarem nie będą.
Chrystus na to rzekł.
— Świadectw nie mam żadnych, wygnaniec jestem..
— Zatém przytułkiem twoim będzie więzienie, rzekł mąż stateczny, dopóki sąd nie wybada cię — i o losie twym nie postanowi. Uśmiechnęły się usta Zbawiciela i odrzekł mu.
— O ludzie ładu i porządku, zaprawdę po-