Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Tułacze tom I.djvu/248

Ta strona została uwierzytelniona.
246

nerałów angielskich we własnych ich namiotach z pośrodka wojsk. Zaciągnięte pod sztandary Anglii plemiona dzikie łupiły własnych sprzymierzeńców obozy, indyjskie posiłki obracały się przeciw wspólnikom; zniechęcenie, znużenie, niepowodzenia nużyły.
W miarę, jak wojska W. Brytanii słabły, Washington zwolna wrastał w siłę i najmniejsze zwycięztwo przyczyniało mu obrońców, jednało umysły, sporzyło ochotnika.
Europa téż niemało go dostarczała. Z Francyi szczególniéj napływ był tak wielki, ale tak różny, że już Lafayette przybyły walczyć za wolność — z trudnością mógł być przyjętym w szeregi jéj obrońców. — Musiał się ofiarować jako żołnierz, prosty ochotnik, ze służbą o własnym koszcie. — Kongres się wahał czy przyjąć ofiarę.
Washington i on rozumieli to dobrze, że swoboda najemnikami się nie zdobywa, że na ludzi, co pędzą szukać chleba za krew nie wiele rachować można.
Ameryka pragnęła sobie saméj zawdzięczać wolność swoją. Na kilku takich jak Kościuszko, Lafayette, La Roche du Termois, du Portail i Duplessis Mauduit — iluż przypływało gaskonów