Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Tułacze tom I.djvu/257

Ta strona została uwierzytelniona.
255

wrażenie, dobył Pułaski list żony Lafayetta i podał mu go w milczeniu.
Listy pp. de Noailles, S. Priest, Franklina, towarzyszyły téj najlepszéj ze wszystkich rekomendacyi.
— Pozwól mi pan, bym nie sam przemawiał za sobą, rzekł po chwili, te listy o mnie powiedzą...
Lafayette rzucił okiem na koperty i radośnie wykrzyknął rozrywając pieczęcie:
— Od żony mojéj!
Pismo to tak go zajęło na chwilę, iż zdawał się całkiém o przybyłych zapominać; pożarł je nieodrywając oczów; skończywszy, dopiero spojrzał uważniéj na Pułaskiego, uprzejmie podając mu rękę...
— A! drogi hrabio (wszyscy Polacy w listach polecających z Francyi z temi tytułami byli przedstawieni), w jakże nieszczęśliwą przybywasz chwilę.
— Dla czego? spytał Pułaski.
— Siadajcie panowie naprzód, kto gdzie może, odezwał się grzecznie robiąc miejsce Lafayette — zaraz wam to wytłumaczę. Ja sam, jadąc tu, inne miałem wcale wyobrażenie o usposobieniach