Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Tułacze tom I.djvu/285

Ta strona została uwierzytelniona.
283

Ale z téj umiłowanéj Skały, od pożegnania z ojcem, nie było słychu ni wieści.. listy naówczas szły jakby łaską.. ciężko i powolnie, a ileż razy, ginęły!


Nim jeszcze spodziewano potwierdzenie kongresu nadeszło, przybysze mieli czas rozpatrzéć się w kraju i obozie. Niespodziewany obrót wojny zmusił Washingtona opuścić okolicę pod Wilmingtown i pospieszać przeciwko generałowi Howe, który zdawał się zagrażać Filadelfii, stolicy kongresu.
Dowódzca ten tak wogóle nieszczęśliwy w swych obrotach strategicznych, tym razem miał jakaś pomyślniejszą natchnienia godzinę. Stał on z siłami swoimi u brzegów Delawary, gdy w końcu Lipca, nagle opuściwszy New-York i ujście rzeki Hudson, gdzie wojska jego były rozłożone, rzucił się w stronę z początku niewiadomą, tak że obrotu jego celu odgadnąć było trudno.
Chwilowe powodzenie wojsk generała Burgoyne zachęciło go do śmielszego próbowania szczęścia. Sądząc się dość silnym, by działać sta-