Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Tułacze tom I.djvu/29

Ta strona została uwierzytelniona.
27

nieczystą posoki i błota, a płacząc błogosławił jéj słowy temi..
— Bądź błogosławioną abyś oczyszczoną była.. Albowiem i dla jednego serca miłosiernego ostoi się ziemia ta, a przez ogień oczyszczoną zostanie.
I gdy padnie wielką ruiną, która pół świata gruzem zasypie — natenczas z pod zwalisk wstanie młodą, nową i odrodzoną.. I przyjmą ją narodowie — która była odrzuconą. —
A pozostanie ohydą ludzkości aż do dni pomsty i błogosławieństwa!


I lecąc pan po nad ziemią ucisku nie stanął aż nad brzegami płowéj Wisły.
Kraj to był jako jedna katownia i więzienie a czarne chmury osłaniały go; na zagonach mogiły, na górach szubienice, w dolinach kości i zgliszcza, w lasach bagnety błyszczące, a dokoła cisza.. z któréj głębin niekiedy dobywał się śmiech pijany naigrawającego żołdaka.. Brzęk kajdan był muzyką, przy któréj sierotom tańczyć kazano.
A gdy szedł pan przez ten cmentarz, aż oto pod lasem napotkał świeżo zasypane mogiły.