Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Tułacze tom I.djvu/308

Ta strona została uwierzytelniona.
306

go, że Karol uderzony i strojem i twarzą, machinalnie konia powstrzymał. Przybywający do Trenton od Pensylwanii był wzrostu niewielkiego, krzepkiéj budowy, twarzy originalnością uderzającéj.. Była w niéj energia, siła i wielka dobroć i wielki smutek.. coś obudzającego sympatyą i zaufanie.
Podróżny wpatrywał się też w Karola, którego rysy piękne nosiły także wybitny charakter polski. Stali tak na gościncu chwilę, naprzeciw siebie — niepewni.
Przybywający siedział na koniu objuczonym i miał z sobą przewodnika. Wszystkich już w okolicy Trenton znał Karol, ten widocznie był gościem z daleka.
Oba mieli pytanie na ustach.. Po mundurze poznawszy wojskowego, podróżny wreszcie, przyłożywszy rękę do czepeczki, odezwał się po angielsku.
— Czy znajdę w Trenton Brygadjera Pułaskiego? Pan pewnie należysz do jego oddziału, lękam się, by nie był na wyprawie jakiéj?
Karol mówił już nie źle po angielsku, po wymowie pytającego poznał w nim cudzoziemca, to go utwierdziło w przekonaniu, że polakiem być musiał.