Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Tułacze tom I.djvu/332

Ta strona została uwierzytelniona.
330

ducha, bo pragnienie świętości, harmonii, braterstwa na ziemi..
Czyśmy się kochali? Bóg osądzi, ale żeśmy kochać pragnęli, uważali za obowiązek, żeśmy na sztandarze tradycy zapisali to godło, które w sobie mieści całą naukę nową.. to przecie coś znaczy.. Nie czcze, nie czcze to było słowo!
Pijąc ten kielich pełen wspomnień gorzkich, wymówek okrutnych, krwi braterskiéj i żółci — spłakali się ściskając.
— Ten kto miasto miłości braci i kraju, krzyknął Pułaski, ojczyźnie zdradą, braciom nienawiścią się wypłacił, niech mu każdy kielich będzie trucizną..
I rozbił szkło o podłogę.. posypały się wypite kieliszki..
Wstali wszyscy.
Jeszcze raz ścisnęły się dłonie, ucałowały usta, po tych polskich agapach; każdy poszedł do pościeli nie zasnąć, ale myślą polecieć ku domowi..
Pułaskiemu przed oczyma stał wizerunek bladéj, smutnéj, z wypłakanemi oczyma a usty uśmiechniętemi do świata, Franusi.. w królewiczowski płaszcz, jak w całun opiętéj.