Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Tułacze tom I.djvu/85

Ta strona została uwierzytelniona.
83

kochany, że kto o Bogu zapomni i o prawach jego, ten ojczyzny nie godzien. Noś ją na obronę wiary i kraju.. dobądź za uciśnionych, w obronie słabych, za prawdę.. a nie oddaj jéj, chyba z życiem.. W imie Ojca i Syna i Ducha Świętego, Amen. Błogosławieństwo Abrahama i Jakuba niech będą nad tobą..
Daj — ja ci ją sam przypaszę.. Staremu ręce się trzęsły, ale spiął rapcie na Karolu, który padłszy do stóp jego całował mu nogi. Zdało mu się to snem, cudem.. widział już w wyprawie swéj wolą Bożą.
— A teraz, rzekł, ręką trąc czoło stary, idź, Saracenkę odnieś, swoją mi tu powieś i nikomu o tem nic.. rozumiesz, bom ci ją.. pożyczył!
Co się działo z chłopakiem, nikt nie wypowie.. dla niego były to cuda.. Szablę, szablę tę, o któréj marzył dostać tego wieczora.. gdy o północy miał się puścić w drogę — nie byłże to cud prawdziwy?
Powracał rozmarzony do dworu, gdy dzwonek na wieczerzę wołający dał się słyszeć..


Dziaduś rzadko lub prawie nigdy na wiecze-