Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Tułacze tom I.djvu/92

Ta strona została uwierzytelniona.
90

zapłakanéj stał mu przed oczyma; żal mu było spokojny kąt opuszczać, ale panicza by za nic nie porzucił.
Wszystko było gotowém.
Wyjrzeli oknem raz czy nie pogasły światła we dworze; paliły się świece u starego pana, widać było blask od okien Jejmości, na górze w okienku, u Ewusi błyszczało jeszcze.. w sieni dogasał ogień na wielkim kominie.
Wśród ciszy ze dworu starego słyszeli, jak zegar wybił jedenastą.
Karol męczył się wyczekiwaniem i już chciał się w drogę wybierać, bo i suknie zmieniać musiał, gdy zastukało w sieni, drzwi niespodzianie skrzypnęły i wszedł — rozglądając się po izdebce Poremba.
— Cóż to? jeszcze nie w łóżku? zapytał.
— Rozbieram się właśnie, rzekł, rzucając na prześladowcę prawie dzikie wejrzenie Karol, ale czemuż wy nie śpicie?
— Ja? at! głowę mi nabechtał szlachcic, prawiąc o konfederatach, że się spać odechciało. Pomyślałem sobie, zajrzę co też się tu u was dzieje, bom czegoś nie spokojny..