Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Tułacze tom II.djvu/119

Ta strona została uwierzytelniona.
119

zdu wojska na to, by mu dodać ducha i odebrać od niego przysięgę.
Powolny, milczący, nie sprzeciwiając się Słominskiemu, kłaniając się jenerałom moskiewskim, którym w języku monarchini raporta już podawać był zmuszony, nocami zbierał do siebie oficerów i śmiały plan wyrwania się z téj żelaznéj obręczy moskiewskiéj nakreślił.
Przyjęli go wszyscy.. rozpoczęto wykonanie.
W chwili, gdy po zapadłych lasach polesia Kijowskiego z rozkazu Kopcia pieczono chleby, suszono je, przysposabiano prowianty i w zakątkach niedostrzeżonych Moskalom gotowano się już do wyprawy, przybył Karol po raz pierwszy, aby do niéj przynaglić. Przejazd jego jako obywatela miejscowego nie zwrócił zbytnio uwagi, chociaż podróż po kraju łatwą ani bezpieczną nie była. Dość z twarzy obudzić podejrzenie lub niepodobać się było sotnikowi kozackiemu, aby pojechać na Syberyą. Pluta wszakże uniknął szczęśliwie niebezpieczeństwa, stawił się w porze, ordynans oddał i powrócił do Sarnowa, aby wyekwipowawszy się po żołniersku, stanąć pod chorągwią. Z nią razem miał się późniéj dostać do Kościuszki. W kilka dni pożegnawszy majora, który