Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Tułacze tom II.djvu/304

Ta strona została uwierzytelniona.
304

Puławskich... Tu zamieszkał, późniéj znalazł przytułek i spokojnie życia dokonał.
Jeden to z tych epizodów tysiąca, które historyą téj epoki składają.


Pobyt w Rzymie tak dla duszy polskiéj wymownym ruinami i bazylikami swemi, zatruty był wszakże ciągłą tą powracającą troską, wznawiającém się pytaniem... kiedy... pójdziemy do Polski! Dla nich to było celem jedynym, dla Francyi uprzykrzonym zawrotem nudnéj piosenki, na którą jednostajnie odpowiadano, wzywając do cierpliwości... Zwlekano, tymczasem śmierć dziesiątkowała, wojna kładła na pokosach... a pozostałym ofiarom zawsze prawiono kazanie o cierpliwości! Mieli jéj więcéj, niż człowiek mieć powinien... a ktoby był się przypatrzył tym bohaterom z ich ubogiemi węzełkami, w których najdroższym skarbem był woreczek polskiéj ziemi, wynędzniałych, odartych... nie śmiałby urągać, ucząc ich tego, od czego umierali...
Gdziekolwiek wybuchło powstanie ludu, bunt pospólstwa... słano Polaków... szli posłuszni, bili się płacząc nieraz i nieraz skostniały im ręce,