Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Tułacze tom II.djvu/331

Ta strona została uwierzytelniona.
331

Całość przedstawiała si świetniéj, niż kiedy, bo ją przynajmniéj odziano, uzbrojono i część żołdu wypłacono. W pośród szeregów skupionych na nowo żołnierz stary, wyprobowany, stał obok pałającego zapałem ochotnika nowego. — Starszyznę zdatną wyrobiły boje i doświadczenie, ta najlepsza szkoła żołnierza.
Przypływ jeńców polskich i zbiegów z wojsk austryackich, ochotnika z różnych części kraju był tak wielki, iż zastęp znowu podniósł się do pięciu tysięcy ludzi.
Chwila wypoczynku dozwala odetchnąć i nabrać sił nowych, ale przewidywano, że to jest tylko rozejm, a walka nieskończoną. Obie strony nieprzebłagane, zajadle się mierzyły mściwemi oczyma.
Najdzielniejsze serca i dłonie stały w szeregach... z zapasem niewyczerpanym nigdy nadziei. —
Tym ogniem ożywionych znajdujemy ich w walce pod Peschierą...
Karol i Tadeusz szli obok siebie w pierwszym batalionie, stając pod Sermione naprzeciw nieprzyjacielskich okopów, oparci o wybrzeże tego cudnego jeziora Garda, którego ciche wody