Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Tułacze tom II.djvu/68

Ta strona została uwierzytelniona.
68

Ale ta praca około przyszłości łatwą nie była. — Polska stała szerokiem więzieniem strzeżoném przez trzech niespokojnych kluczników, pilnujących najmniejszego skinienia, drgnięcia tego ciała, które co najrychléj trupem widzieć chcieli.


W tych to latach rozpoczęło się powolne przetwarzanie staréj Polski wśród najmniéj sprzyjających mu warunków. Z konfederacyą Barską runęła bezpowrotnie Polska szlachecka, rycerska, poetyczna, wyjątkowe nieodżałowanego wdzięku i powagi zjawisko, które już istnieć nie mogło o białym dniu nowych dziejów, wśród całkiem zmienionego świata... Rycerz stary zadumany, zakuty w zbroję, ani się opatrzył, jak go towarzysze opuścili, jak się sam jeden pozostał... na mogile, z któréj wyżyny poglądał jeszcze ku przeszłości.
Istnienie téj szlacheckiéj rzeczypospolitéj, któréj Pułascy byli ostatniém uosobieniem — stawało się niemożliwe.
Stare formy życia opierały się próżno temu prawu odrodzenia, przeszłość kruszyła się, pękała, gmach rysował, nie pomagały podpory, trzeba było z ruin wznosić nowy.