Strona:Józef Weyssenhoff - Hetmani.djvu/172

Ta strona została przepisana.

Przedwczoraj kuchnia hotelowa zastrejkowala na dobre — nie można było dostać nic ciepłego oprócz jajecznicy i herbaty. Opowiadano, że bojowcy wpadli z browningami do kuchni i wypędzili wszystkich kucharzy; gotowano ukradkiem na piętrach. — Kiedyś znowu Helę głowa zabolała i nie można było kupić w pobliżu proszku antipirriny, bo większa część aptek uległa bezrobociu. To już niedorzeczność, zwracająca się bezpośrednio przeciwko ludności miasta, kaprys strejkowy bez sensu.
Ja znoszę łatwo niewygody, ale Hela lubi i dobrze jeść i mieć wszystko na zawołanie. A gdy dzisiaj zastrejkowala stacja elektryczna miejska i hotel pogrążył się w ciemności, gdy rozeszła się nadto pogłoska o przerwaniu wodociągów, Hela wpadła w zupełnie zły humor.
— Jeżeli nie będę miała wody do kąpieli, to już przechodzi wszelką cierpliwość. Powinieneś był mnie ostrzec, jaki będzie ten wasz strejk.
— Jakże mogłem przewidzieć?
— A od czegóż wasze organizacje? Trzymacie ruch w ręku, czy nie trzymacie?
— Ruch taki jest nieobliczalny; tu niema norm, to pomysł rewolucyjny pierwszy raz użyty w tych rozmiarach.
— Tylko w barbarzyńskich krajach może być takie wykonanie! Niech tutejsza biurokracja nie ma co jeść, niech się wasz proletarjat nie kąpie, ale za cóż ja? — — Udam się do mego konsulatu.
Jakoż sprowadziła do siebie znowu i konsula i Tomiłowa i nawet Helda.



160