Strona:Józef Weyssenhoff - Hetmani.djvu/257

Ta strona została przepisana.

Gdybym mógł zagrodzić drogę do mej świadomości tym szczegółom, tej gazeciarskiej „sensacji“, a rozpamiętywać tylko nagi fakt odejścia Heli! Pozostałaby żałość ze zniknięcia tej piękności, tej potęgi rozkosznej, przez naturę stworzonej na marne i na przepadłe.
Gdy ją przypomnę! — — We snach mi jeszcze żyje. — — I budzę się w zimnym dreszczu nie dlatego, że ciało to już zmarło, lecz żem kochał taką istotę — —
Jedyne moje usprawiedliwienie, żem ją sądził inną, żem jej wierzył. — — Czy wierzyłem? — —
To ja pohańbiony zostałem przez tę śmierć sromotną, mój rozum, moja duma, moja wiara.



245