Strona:Józef Weyssenhoff - Hetmani.djvu/99

Ta strona została przepisana.

— Dziękuję ci, Hela, dziękuję z głębi duszy. Do jutra i do końca życia...
— I ja ci dziękuję...
Już jej nie było przy mnie. Śmignęła szybko z samochodu, nie pozwalając mi towarzyszyć sobie w dojściu do domu.

∗             ∗

Spisałem wszystko, jak detektyw. Gdybym tworzył wspomnienie literackie, opuściłbym ostatni epizod. Ale łatwo sobie tłumaczę ten wybryk wyobraźni Heli: taka wrażliwa, impulsywna dziewczyna, pierwszy raz puszczając wodze swej skłonności do mężczyzny, mogła dostać zawrotu głowy. Cała ta przygoda była naiwna, nieobliczona, samorzutna. Co taka Hela może wiedzieć, jakie są nocne knajpy w Berlinie? A są ohydne w tem państwie bojaźni Bożej — — — Nasłuchała się opowiadań przyjaciółek mężatek, ciekawa jest, żądna uświadomienia — —
Nie chcę myśleć o tem głupstwie, przesłaniającem poprzedni szereg wrażeń, a raczej faktów stanowczych w życiu nas obojga. Jutro, dzisiaj rozmówię się z moją obiecaną Helą — no i z ojcem.
Zobaczymy, co dzień przyniesie.



87