Strona:J.I.Kraszewski - Czercza mogiła.djvu/109

Ta strona została uwierzytelniona.

dowiem, ale dotąd nie mogłem, dla mnie zaś i ta szczupła garstka wiadomości już przy wewnętrznem przekonaniu mojem o winie, zdaje się Boże odpuść dostateczna do potępienia. Całe życie świadczy przeciw temu infamisowi, który wszył się w szlachtę naszą, zakałę jej czyniąc braterstwem swojem.
Czyli dość zebrałem podejrzeń, aby za moim powrotem można akcję sądownie przeciwko niemu wytoczyć, o tem zostawiam sobie czas do namysłu i narady z JWPanem i panami bracią, na których świetle polegam. Sam zaś rychło stawić się nieomieszkam, nie mając tu już tak dalece nic do czynienia jak skoro dokumenta tyczące się profuga[1] pozbieram czarno na białem“.
Taki był list Turzona i nie mało dał do myślenia podsędkowi, a że w końcu zawierał prośbę, aby pilnie zwracano oko na Hawnula, musiał Bruderkowski przedsięwziąć środki śledzenia każdego kroku jego. Żużel się na szpiega nie przydał, i trudno było na tę funkcją kogoś wynaleźć, krom jednego Wiły, którego wedle opinii powszechnej każdy mógł kupić kto chciał. Ale do tej czynności brudnej choć potrzebnej a nawet do tentowania jej, nikogo znaleźć nie było można: każdy się otrząsając wymawiał, a wielu mówiło, że lepiej od razu Hawnula uchwycić, niż się do takich uciekać środków.

Naradzano się długo, i nic nie uradzono, gdy do tego conventiculum[2] tajemnego przyjaciół nieboszczyka Wil-

  1. Zbiega, emigranta.
  2. Zgromadzenia.