Strona:J. B. Dziekoński - Sędziwój.djvu/218

Ta strona została uwierzytelniona.

Idę tam, gdzie dusza tej, dla której poświęcam to ciało z gliny, a później i wy mieszkać ze mną będziecie. Poznaję wreszcie rzeczywistą inicyacyę, prawdziwe zwycięstwo. Bracia! porzućcie eliksir; złóżcie brzemię wieków! Odwieczny duch wspiera i broni wszędzie dusze utworzone jego Boskiem tchnieniem...
A mędrcy pomyśleli w sobie:
— I my, żyjąc sercem, dawnobyśmy znudzeni, świat opuścili, ale umrzeć nie możemy, dopóki żyjemy myślą, bo nauka jest nieśmiertelną.




II.
Śmierć.
„Gotujcie się do Sądu: ostatnia dobiega godzina.“
Sąd ostateczny Younga.

Wschodzące słońce klejnotami tęczowego światła zasypało niebo i przez otwarte okno, razem z tchnieniem świeżego poranku, różowym blaskiem otoczyło Kosmopolitę na wysokiem łożu, zasłanem kobiercem.
Wspaniałej, bledniejącej twarzy, jakby z niej wolno ogień życia ustępował, żaden rys się nie zmieniał; nic zewnątrz blizkiego jego końca nie zwiastowało.
Obok łoża w głowach siedziała smutna Arminia i łzy po licach jej pomykały; w nogach