Strona:J. I. Kraszewski - Wspomnienia Odessy, Jedysanu i Budżaku T.I.djvu/117

Ta strona została skorygowana.
107
5. LIPCA

ry doćś wysokiéj, na którą się wdzierać potrzeba, zaraz za groblą na Sawraniu w Czeczelniku — na miasteczko; daje plan jego dokładny a vol d’oiseau.
Rozsypane rzadko, na wielkim bez miary placu, rozwiane domki, stoją daleko od siebie, tak, że Kościoł i Cerkiew już w pustym zupełnie leżą stepie i miasteczko do nich jeszcze nie doszło, domki te ciągną się szeroko rozbudowane po górze, aż za niémi z jednéj strony Kościoł, świéżo jakośmy mówili odnowiony przez Hrabinę Gudowiczowę (Katarzynę z Zalewskich, primo voto Manteufel) z drugiéj Cerkiew z zielonym dachem, zamykają widok osady, rozsypanéj na wielkim kawale stepu. Koło dworu tylko drzewa i woda; mieścina bez gałązki, bez drzewa i zieloności — W pośródku rynku króluje ruina pałacu, nie wiele bardziéj ruiną od tego, co ją otacza będąca; osłaniające ją kletki ledwie się domyślać dozwalają, że to resztka pańskiego pałacu.
Z Czeczelnika jedzie się coraz mniéj leśną, lub rzadkiemi tylko dębowemi zaroślami i krzewy poplamioną w oddaleniu okoli-