Strona:J. I. Kraszewski - Wspomnienia Odessy, Jedysanu i Budżaku T.III.djvu/259

Ta strona została przepisana.
275
1 WRZEŚNIA.

bardziéj ściśnięte, inny pozór stepu. Zabudowania słobód z samego drzewa, kamienia tu już niema. Hocułowo miasteczko skarbowe całe drewniane i liche bardzo; Cerkiew tu tylko murowana. Mieszkają Mołdawianie, Mało-rossjanie, żydzi. W okolicy dają się już widzieć laski brzostowe po jarach i bokach wzgórzy, drzew coraz więcéj — step zielony, ale spaszony stadami. Wioski ukazują się to w bałkach, to na wierzchołkach wyniosłości, ale w nich więcéj stożków, stért i koszów na kukuruzę niż chat. Chatki lepione z gliny i chrustu, budowy niby drewniane, ale z jakiegoż drzewa, z kijów raczéj! Stanęliśmy na popas w mizernéj chacie, noszącéj szumny napis na tablicy: Traktir pomieszczyka Leontowicza.
Chata i szopa nizka, składały całość smutną; izby bez podłog, niczego dostać nie można.
W Hocułowie piérwsza Cerkiew z kilką kopułami. Fizjognomja téj części stepu, całkiem odmienna, budowy z gliny i drzewa, brak kamienia, stért za to wszędzie mnóstwo,