Strona:Jan Lam - Dziwne karyery.djvu/192

Ta strona została przepisana.

który zrobi miliony. Ale zje dyabła, jeżeli mu dam więcej jak 25 tysięcy idealników po ślubie.
I usnął spokojnie.
— Bądź co bądź, jak będę na przyjęciu galowem u ober-komisarstwa, wypada mi być uprzejmą dla tej biednej panny Gozdawickiej, którą pozbawiłam konkurenta. Ciekawam, co mi Manio da na prezent ślubny. — Tak myślała panna Natalia.
I usnęła spokojnie.
— Bądź co bądź — myślała pani Kluszczyńska wzdychając — może ja jestem stara i głupia kobieta, ale Natalia źle zrobiła, i żeby tylko kiedy krzywda tych Wołodeckich nie odbiła się na naszem dziecku i na jej dzieciach! Ale Pan Bóg łaskaw, a Miłosierdzie Jego bez granic!

I usnęła spokojnie.



ROZDZIAŁ X,


traktujący głównie o tem, jak rzadko ludzie umierają z miłości, a jak łatwo umrzeć mogą z głodu.


W naszych realistycznych powieściach, „gdy się rycerze pożenią“, trubadur nie kończy powieści, i nie dodaje, że żyli długo i szczęśliwie. Przeciwnie, mamy teraz powieści i utwory dramatyczne, w których rzecz zaczyna się dopiero po ślubie, a przebieg jej i koniec wyjątkowo chyba bywa szczęśliwy. Między tą drogą a dawniejszym sposobem obieram kierunek pośredni, i umieszczam małżeństwo w trzeciej czwartej części mojego opowiadania, usuwając chwilowo na drugi plan tego z moich bohaterów, któremu nie świeci pochodnia Hymenu.
Dr. Mitręga, będąc na razie tylko w posiadaniu 4000 idealników, pożyczonych od Wołodeckiego, postanowił być oszczędnym i nie urządzać przyszłego swojego domu na tak