Strona:Jan Wolfram - Rzymianka.djvu/45

Ta strona została uwierzytelniona.
2
RZYMIANKA.

zakrywając ją całą, albo przynajmniéj w części. Płaszcz ten dodawał wiele wdzięku, jeżeli był pięknie zarzucony i fałdował się dobrze. Rzymianki pamiętając o tém dokładały wszelkiego starania, aby jak najwięcéj wyzyskać piękności stroju tego.
Suknie różnokolorowe, pstre nosiły kobiety tylko wątpliwego charakteru, ale prawie każda matrona miała ich znaczny zapas w garderobie swojéj, gdyż używała ich w wycieczkach swoich tajemnych, kiedy więc właściwy swój charakter i znaczenie ukryć chciała[1].
Ubranie nóg Rzymianek było dwojakie: to jest używały albo trzewików wysokich, niekiedy sięgających aż do ikry; robionych z delikatné skórki białéj, albo téż sandałów, które zakrywały właściwie tylko podeszwy, a przymocowywano je rzemieniami lub wstążkami sztucznie opasywanemi. Trzewików białych używali i mężczyzni, mianowicie eleganci; kobiety zaś, matrony zwyczajnie występując strojno, niekiedy zdobnych złotem.
Oprócz sandałów zwanych soleae, używanych przez matrony, znane są jeszcze sandały, będące podeszwami, jakoby rodzajem pantofli, które z pewną elegancyą sznurowane nosiły kobiety dwuznacznego charakteru, jako ponętniejsze.

Że do uzupełnienia stroju potrzeba było dla Rzymianki świecideł, klejnotów i kosztowności, jest rzeczą naturalną, bo świecidła nęcą i dzikich; a im więcéj w człowieku próżności, tém więcéj potrzeba mu blasku; im mniéj w nim wartości wewnętrznéj, rzeczywistéj, tém więcéj stara się wartość swoją podnieść przez zawieszanie na siebie kosztowności i błyskotek. Perły były szczególniéj pożądaną ozdobą; zawieszano je na szyi w trzech sznurach, z których jeden obejmował szyję ściśle, drugie dwa były opuszczone. Pierwszy sznur stanowiły perły prawdziwe, wybrane, wielkie; na drugich zaś dwóch znajdowały się między niemi często szmaragdy albo berylle. W uszach miewały Rzymianki kolczyki także zwyczajnie z pereł; i to jak mówi Seneka, po kilka pereł w jednym było kolczyku; oto słowa jego[2]: „widzę perły, nie po jednéj w każdém uchu, już bowiem uszy są przyzwy-

  1. Ovid. Ars. am. 3, 179—191.
  2. De benef. 7, 9.