Strona:Janusz Korczak - Bankructwo małego Dżeka.djvu/106

Ta strona została uwierzytelniona.


Już ktoś chciał opowiedzieć, co się stało, ale pani nie dała:
— Dlaczego nie siedzicie na miejscach, nie słyszeliście dzwonka?
Pani była w złym humorze, gniewała się na lekcji, parę razy oglądała suknię i poprawiała włosy. To znaczy, że pani była zła, że zmokła. I prawdę powiedziawszy, klasa nie była zanadto spokojna. Ogromna paka kajetów i tyle różnych rzeczy — nie pozwalały uważać.
Fil poszedł za drzwi, Iim o mało co nie wyleciał, Ward stał w kącie, a Dżekowi pani powiedziała, że myśli o niebieskich migdałach i nie uważa na lekcji.