Strona:Janusz Korczak - Bankructwo małego Dżeka.djvu/119

Ta strona została uwierzytelniona.


peratywa oszczędziłaby jakie dziesięć centów. Więc dobrze: na przyszły rok będzie można właśnie tak zrobić.
Więc rezultat pierwszej konferencji Dżeka z mister Taftem przeszedł wszelkie oczekiwania.
Właściwie chciałem znów napisać, że się udało, ale już dwa razy tak powiedziałem, więc teraz trzeba inaczej, — tak jak mówią dorośli:
— Rezultat konferencji przeszedł wszelkie oczekiwania.
Albo jeszcze inaczej:
»Prześcignął najśmielsze nadzieje«.
Pani była bardzo zadowolona:
— Widzicie, jak dziś było cicho i ładnie. Każdy starał się pracować najlepiej, jak tylko mógł. Nawet Dżon zupełnie porządnie napisał.
Dżon zawstydzony spuścił głowę. Bo Dżonowi podczas przepisywania kapnęło nawet z nosa, ale ostrożnie wysuszył bibułą, i pani nie zauważyła; chociaż w tem miejscu nie było plamy, ale się już papier nie świecił. Można co prawda, wyglansować paznogciem, ale trzeba mieć bardzo czyste ręce, bo może się zrobić gorzej.
Pani jeszcze powiedziała, że koniecznie przed świętami trzeba wybrać komisję rewizyjną.
No, tak.
Ale to dopiero była pierwsza narada Dżeka z mister Taftem. Druga jeszcze ważniejsza, odbyła się wieczorem, kiedy sklep był zamknięty.
Mama pozwoliła Dżekowi wyjść po herbacie: