Strona:Janusz Korczak - Bankructwo małego Dżeka.djvu/130

Ta strona została uwierzytelniona.




— Owszem, bardzo mi się twój pomysł podoba — mówi pani, — ale mój miły Dżeku, nie zaniedbuj się w nauce. Widocznie kooperatywa zabiera ci zbyt wiele czasu. Byłoby mi bardzo przykro, gdybyś stał się złym uczniem. Nie wypada nawet, żeby bibljotekarz źle się uczył, on — który powinien dawać przykład rzetelnego stosunku do książki i do wiedzy.
Dżek milczał chwilę dłuższą.
— I cóż mi odpowiesz?
— Nic, — odparł Dżek smutnie. — Pani ma słuszność: zaniedbałem się w nauce. Nie przypuszczałem, że kooperatywa zajmie mi tyle czasu. Chociaż...
— Chociaż?
— Roboty nie mam znów tak wiele, tylko ciągle myślę, co zrobić, żeby się udało.
— Miły Dżeku, właśnie idzie o twoją myśl, która jest zupełnie pochłonięta zakupami i gwiazdką.
— Proszę pani, ja się tych wierszy z pewnością podczas świąt nauczę.
— Nietylko wiersze. Znów w ostatniem dyktandzie zrobiłeś dużo błędów.
— Zrobiłem cztery grube błędy i trzy małe, razem siedem błędów.