Strona:Janusz Korczak - Bankructwo małego Dżeka.djvu/171

Ta strona została uwierzytelniona.


płacał. Betty to samo robiła z dziewczynkami, a Adams obojgu pomagał. To samo robił Czarli u siebie na podwórku. I tak trwało trzy tygodnie.
Dla przykładu opowiem tylko historję djamentu do krajania szkła. Czarli powiedział, że djament jest to samo co brylant i że kto ma djament może być szklarzem. A kosztuje tylko pięć centów. I sprzedał go Smithowi za dwa. Smith porysował szybę w klasie, pewnie i w domu — i zamienił djament z Pittem na sześć marek. Pitt pobawił się djamentem i zamienił na wieczne pióro z Hansonem. Od Hansona odebrał ten sam djament Czarli za pasek i dwie muszle i sprzedał go na podwórku za dwa centy. Ale chłopak dał tylko centa, a drugiego obiecał zwrócić za tydzień. Ale nie miał i Dżek tak mu dokuczał, że oddał djament z powrotem, i Czarli sprzedał go Pennellowi za trzy centy i kogucika z prawdziwemi piórami. Kiedy się wreszcie wszystko wykryło po tej awanturze, djament znów był u Czarli. Okazało się, że Czarli wyprosił go z powrotem od Pennella.
W ciągu trzech tygodni Dżek spokojnie prowadził dalej kooperatywę i bibljotekę. Dokupił bajki Andersena, podróże Guliwera i atlas do zbiorów botanicznych: jak zbierać i suszyć rośliny do zielnika.
Więcej, niż połowa klasy, brała wszystko albo prawie wszystko w kooperatywie. Przychodzili nawet z innych oddziałów i bardzo prosili. Nie kupowali tylko tacy, którzy lubią chodzić do sklepów, gdzie się zawsze widzi wiele ciekawych rzeczy i można się zapytać o cenę, — no może kilkoro obrażo-