Strona:Janusz Korczak - Bankructwo małego Dżeka.djvu/194

Ta strona została uwierzytelniona.


Harry wiedział, że Dżek nie ma pieniędzy, a Adams złościł się:
— Sanki są przyjemniejsze od łyżew, bo się nie trzeba uczyć: siadasz i jedziesz. Żałujesz na kilka desek?
Dżek nie żałował, ale wyraźnie nie miał. I wtedy dopiero Adams z Czarli — przeciwko Dżekowi.
— Barnumowi dałeś organki, no i co z tego macie? Ale to twój przyjaciel.
Kłamstwo! Barnum tyle obchodzi Dżeka, co zeszłoroczna zima. Tylko Barnum obiecał grać dziewczynkom do tańca. Były tylko jedne duże organki. Kto mógł wiedzieć, że Barnum się podejmie, a potem nie zechce. A kiedy już się obraził i chciał organki oddać, były zardzewiałe i do niczego.
Dziewczynki najwięcej były oburzone na Barnuma. Iim tak się zirytował, że mało Barnuma nie pobił. Z całej klasy jeden tylko Fil wziął go w obronę:
— Barnum — to artystyczna natura. Artysta prawdziwy musi mieć brudne uszy, i wszystko mu rdzewieje. Mój wujek też ma artystyczną naturę.
Kto wie, czy zawód, który sprawił kooperatywie Barnum, nie wpłynął właśnie na Dżeka i dlatego bał się ryzykować. Bo akurat wtedy chciał Adams robić sanki.
No, dobrze.
Ale właściwie stało się tak dlatego, że dzieci nie mają pieniędzy. Jeden nie może grać, bo nie ma harmonijki. (Barnum umie nawet grać na mandolinie). Morris nie mógł malować, bo nie miał farb,