Strona:Janusz Korczak - Bankructwo małego Dżeka.djvu/208

Ta strona została uwierzytelniona.




No i wszystko szło świetnie. Wziął rower, który poradził mister Fay. Tylko raz jeden był w reparacji. Pięciu chłopców nauczyło się jeździć z wsiadaniem, z nich jeden jeździ bez rąk. Czterech nie umie jeszcze wsiadać.
Ach, żeby już wyjechać na miasto.
Dżek nie spóźnił ani jednej raty. W pierwszym tygodniu dolar, w drugim dolar i 20 centów (dla równego rachunku). W trzecim tygodniu dolar.
I kooperatywa otrzymuje drugi rower, prawie nowy — z gwarancją. Z gwarancją — to znaczy z zapewnieniem, że się nie zepsuje.
Pierwszego dnia mały głuptas z drugiego oddziału, kiedy Iim jechał, wsadził między szprychy patyk, jedna trochę się wygięła; ale koło się nie scentrowało i mister Fay na poczekaniu poprawił.
Tak, 20 kwietnia — pierwsza rata, 27/IV — druga, 4 maja — trzecia i drugi rower.
Już na drugą ratę pożyczył Dżek 50 centów od ojca Sibleya i 25 centów od pani Parkins, a na trzecią ratę 50 centów od matki Nelly. Ale co to znaczy. Z futballów i dwóch rowerów przez maj i czerwiec powinno wpłynąć 6 dolarów, ze sprzedaży 3 dolary — razem 9; a pozostają jeszcze: lipiec sierpień. Bo pan