Strona:Janusz Korczak - Bankructwo małego Dżeka.djvu/90

Ta strona została uwierzytelniona.


datków — i ile te książki kosztują — i jak się to pisze? Obiecał mi pan wynagrodzić krzywdę, wyrządzona niesłusznem podejrzeniem; nie gniewam się już na pana, chcę zostać pana przyjacielem. Zdaje się, że będę potrzebował pańskiej pomocy w wielu sprawach. Pan rozumie: kooperatywa — to nie jakaś tylko bibljoteka. Nawet szósty oddział nie ma jeszcze, dopiero siódmy. I co właściwie znaczy: kooperatywa?
Mister Taft nałożył okulary, wyjął dwa kajety z kantorka, kazał Dżekowi usiąść, i Dżek odbył drugą, tym razem prawdziwą już finansową konferencję.
I o dwadzieścia pięć minut spóźnił się na obiad. I dostał od matki taką sobie, niedużą burę.