Strona:Janusz Korczak - Feralny tydzień.djvu/36

Ta strona została uwierzytelniona.


Korepetytor ma minę zakłopotaną. Stasio strasznie nie lubi, jak mama robi uwagi korepetytorowi. Bo co on winien?
— Tylko trzech zrobiło, — wtrąca nieśmiało.
— Ty zawsze zapatrujesz się na nieuków i leniów, — mówi mama. — Jeżeli trzech zrobiło, to ty mogłeś być czwartym, który zrobił.
— Jak było takie trudne, — zaczyna Stasio, ale przypomina sobie dwie dwójki i milknie.
— Myśmy, proszę pani, przerabiali wczoraj zadania, — mówi korepetytor, skubiąc górną wargę.
— Wczoraj to zamało, trzeba codzień robić z nim zadania.
I mama wychodzi zagniewana.
Chwila przykrego milczenia.
— I cóż to było za zadanie? — pyta korepetytor.
Stasio nie pamięta. — Niektórzy uczniowie zaraz na pauzie zaczęli się kłócić, kto dobrze zrobił i jak trzeba było robić, — przerabiali je na tablicy, — przepisywali na kartkach. — I co im z tego mogło przyjść, kiedy i tak wszystko przepadło?
«Czy starego indjanina złapali i zabili, czy też udało mu się uciec?» — Stasio przed przyj-