Strona:Janusz Korczak - JKD - Internat. Kolonje letnie.djvu/100

Ta strona została uwierzytelniona.


całodzienny hałas, pragniesz przed snem znaleźć chwilę zaciszną, tegoż pragną i one...
Zabraniasz rano rozmawiać, zanim wybije oznaczona godzina? A co ma robić ten, który się wcześniej obudził, który codziennie wcześniej się budzi?
Znów bezcelowość walki o ranny spokój sali dała dzieciom zwycięstwo, a mnie odkrycie, jeśli nie decydującej, to w każdym razie nie drugorzędnej wagi.

75. Inny przykład.
Często zdarzało mi się zadawać dzieciom pytanie:
— Co porabiasz, co słychać u ciebie, czemu jesteś smutny, jak się miewają twoi w domu?
Często otrzymywałem odpowiedź:
— Nic nowego, wszystko dobrze, nie jestem smutny.
Wówczas byłem zadowolony. Na to, by okazać dziecku zainteresowanie, życzliwość, traciłem małą część minuty. Często pogłaskałem które w przejściu.
Po pewnym czasie zwróciło moją uwagę, że dzieci nie lubią ani tych pytań ani pieszczot. Niektóre niechętnie odpowiadały, jakby z pewnem zażenowaniem, odpowiadały z chłodną rezerwą, niekiedy z ironicznym uśmiechem. Raz zwrócił się do mnie chłopiec w dość ważnej sprawie w chwilę potem, gdy na pytanie dał